Polacy nie gęsi, swój język mają!
|
Jako w połowie humanista a w połowie nie, zastanawiam sie często dlaczego tak nie lubimy korzystać z naszego własnego pięknego języka polskiego? Osobiście ubolewam nad tym! Zwłaszcza jako były student filologii angielskiej. Dlaczego naśladujemy jakiegoś Matołka, który zamiast naszego pięknego słowa granulka zapożyczył z języka angielskiego (oh...! jakie to popularne...), ale nie wiadomo po co, słówko pellety? Zrozumiałbym to, gdyby nasz język był na poziomie egipskich hieroglifów. Egipcjanie wszakże mogli nie mieć odpowiednika granulki w swoim słowozbiorze. Nasz Matołek, którego zasób wiedzy technicznej był mizerny poszedł na jeszcze większą łatwiznę niż komukolwiek z nas mogłoby sie wydawać. Gdybyśmy uparcie szukali odpowiednika słowa granulka, to wielu z nas szybko znalazłoby angielskie granule. Brzmi trochę po francusku, ale zapewniam Was, że to po angielsku. Prawdopodobnie Matołek tak jak Wy znalazł a granule, ale pojawił sie problem. Przecież granulka brzmi tak nienowocześnie... Nie pasuje do naszych nowoczesnych czasów. W końcu dlaczego używać określenia, które funkcjonuje już od lat pięćdziesiątych, a może nawet wcześniej? Poszukajmy czegoś oryginalniejszego! Matołek liznął trochę zagranicznych katalogów, a w nich roiło sie od maszyn zwanych pellet mills. Nazwa brzmiąca bardzo baaardzo pozytywnie... z zachodnim modnym wydźwiękiem i skojarzeniami. Ale to nie wszystko! Matołkowi wpadły w racice (albo łapy...?) również katalogi z takimi dużymi maszynkami do mielenia mięsa, które były podpisane Granulators! Matołek nie mógł pozwolić, aby nowa (w jego mniemaniu tylko) maszyna była nazywana granulatorem. Nazwijmy ja peletyzatorem. Albo peleciarką! Ha! Nobla mu dać! Albo wódki, żeby potem wytrzeźwiał i zobaczył jakich głupot narobił. Czyż nie nowocześniej, a zarazem tradycyjniej i bez kaleczenia brzmi granulator? Dla mnie znacznie poważniej niż peletyzer czy peleciarka (zgrozaaaaaaa!!!!). Albo: "Panie, po ile te peletki?" To że lud używa tego nieszczęśliwego zapożyczenia wynika z tego, iż prasa i nowicjusze (bez własnej inwencji) atakują nas ciągle wymysłem Matołka. Zastanawiam się, dlaczego osoby odpowiedzialne pozwalają na to? Jak to często powtarza redaktor Urszula Wiedza to podstawa! Więc moi drodzy zastanówcie sie czy nie warto promować naszego języka przynajmniej, na łamach polskiej prasy i zarazem w życiu codziennym. Ciągle nieuregulowaną kwestią jest pisownia. W Internecie, czasopismach, gazetach i innych mediach znajdziemy dowolną pisownię. Jeżeli używanie słówka pellety, pelleciarka itd. (żal słuchać...) tak bardzo weszło Ci w nawyk i nie możesz się z niego wyleczyć, to pisz zawsze te słowa przez dwa "L"! Jeżeli Matołek zapożycza, to niech to robi zgodnie z regułami! I nic nie szkodzi, że jedno "L" jest nieme! Niech sobie będzie, ale Ty pisz zawsze przez "LL"! Nie zmęczysz się od tego.
Obawiam się, że śmieszna i sztuczna peleciarka na trwale sie wpisze do naszego słownika. Nie pozwólmy na to! Dlatego moi drodzy Rodacy, serdecznie namawiam Was, aby używać polskich określeń: granulator i granulki albo granulat. Trzy słówka zamiast steku zapożyczonych śmiesznych bzdur. Polemika mile widziana na info@granulatory.com Pozdrawiam Paweł Nawrocki |
|
|

